greenbiznes.pl, wykorzystuje pliki cookies, m.in. w celach statystycznych, reklamowych i dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia służące do obsługi cookies w przeglądarce internetowej. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszych stron bez zmian tych ustawień, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików.By dowiedziec sie wiecej o naszej polityce, mozesz sprawdzic nasz regulamin.

Kryzys zmienia sens ideii CSR

Henryka BochniarzNie ma wątpliwości, że w związku z kryzysem gospodarczym świat biznesu musi na nowo przemyśleć kwestie odpowiedzialności wobec społeczeństwa za rezultaty swoich działań. Dotyczy to zwłaszcza branży finansowej. O CSR w kontekście kryzysu pisze Pani Henryka Bochniarz.

Już w 2008 roku kryzys obnażył słabość systemów regulacyjnych mających mu zapobiegać. Dotyczy to zarówno przepisów prawa uchwalanego i egzekwowanego przez państwa, jak i samoregulacji stosowanych przez korporacje. Zdarzały się firmy, które wzorcowo raportowały swoją społeczną odpowiedzialność wobec środowiska naturalnego i wszystkich interesariuszy, a jednocześnie sprzedawały klientom instrumenty finansowe już na starcie skazane na straty. W ten sposób zrujnowała swoją wiarygodność niejedna korporacja, podważając jednocześnie społeczne zaufanie do CSR.

Czy to oznacza kompromitację tej idei? Nie, jeśli zdrowa część światowego biznesu, a wierzę, że zdecydowana większość chce być uczciwa, odetnie się od nieuczciwych firm i ich praktyk.

Co powinno się wydarzyć w 2012 roku, aby stopniowo przywracać biznesowi wizerunek odpowiedzialnego „zbiorowego obywatela” demokratycznego świata? Przede wszystkim należy pozostawić CSR biznesowi. Uznać, że to sfera jego autonomii i że należy dać firmom i branżom czas na działania samoregulacyjne i samodoskonalące. Nie wprowadzać prawnego wymogu raportowania społecznej odpowiedzialności, a raczej przedsiębiorców do tego zachęcać. Nie premiować tych, którzy są liderami CSR przywilejami podatkowymi czy dodatkowymi punktami w procedurze zamówień publicznych, tylko pokazywać, że inwestycje CSR-owe opłacają się firmom także bez tych zachęt. Słowem - nie należy wprowadzać do relacji biznesu ze społeczeństwem dodatkowych środków przymusu państwowego, ani też nagradzać liderów pieniędzmi publicznymi, bo zaprzeczy to istocie idei społecznej odpowiedzialności biznesu, czyli jego dobrowolnych zobowiązań ponad poziom wymagany przez prawo.

Trzeba oczywiście zrozumieć tych wszystkich, którzy niecierpliwią się, że idea CSR nie rozwija się dostatecznie szybko. Jednak, moim zdaniem, wprowadzenie prawnych sankcji jest dla jej postępów najgorszym sposobem.

To oznacza, że liderzy światowego i europejskiego biznesu powinni jednoznacznie zadeklarować, że chcą być rzeczywiście odpowiedzialni. Na nowo zdefiniować swoje miejsce w społeczeństwach. Wyjść poza tradycyjne rozumienie CSR jako strategii wizerunkowej. Określić fundamentalne założenia współodpowiedzialności globalnych korporacji za losy świata i poszczególnych społeczeństw, zwłaszcza w reakcji na kryzys gospodarczy. Ci którzy zdobyli już doświadczenie CSR-owe, powinni nim się bardziej szczodrze dzielić z innymi, zwłaszcza ze swoimi dostawcami z sektora MSP.

Tak rozumiem ducha najnowszego Komunikatu Komisji Europejskiej w sprawie polityki CSR na najbliższe trzy lata. Komisja dostrzega, że polityka CSR nie może być taka sama w dużych korporacjach oraz firmach małych i średnich. Zachęca rządy do promowania i wspierania biznesu, a nie do stosowania sankcji. Zwraca się do firm, żeby raportowały swoje poza finansowe działania dla zwiększania przejrzystości i zdobywania zaufania interesariuszy, nie zaś dlatego, że wymuszają to rządy. Jest jeszcze jeden ważny kierunek myślenia o CSR zawarty w Komunikacie KE. To sugestia powiązania firmowych polityk CSR ze strategiami rozwojowymi krajów UE. To ważne także dla polskiej gospodarki i społeczeństwa. Skoro polityka państwa i jego strategie są powiązane z efektywną polityką różnorodności, większym udziałem kobiet w zarządach firm, równą płacą za równą pracę to dobrą praktyką powinno być raportowanie także tych kwestii. Dopiero po jakimś czasie, przy braku efektów można rozważyć wprowadzenie regulacji.

Mamy przed sobą wiele społecznych barier rozwoju gospodarczego, których rząd sam pokonać nie zdoła: niski kapitał społeczny i intelektualny, słabnącą przedsiębiorczość Polaków, małą otwartość firm na innowacje, zbyt niski wskaźnik zatrudnienia młodzieży, kobiet i osób w wieku 50+. Rząd przyjmuje właśnie strategie średniookresowe w tych sprawach, ale bez zaangażowania biznesu na ich rezultaty będziemy czekać zbyt długo lub wręcz bezskutecznie.

Moim zdaniem możliwe jest ukierunkowane, skoordynowane zaangażowanie przedsiębiorstw na rzecz likwidacji wspomnianych wyżej barier, które przecież dotykają już dziś lub dotkną wkrótce każde z nich. I polityka CSR w Polsce mogłaby być dla tego zaangażowania najlepszym narzędziem. Biznes musi w tym celu współpracować z rządem, podejmować branżową i ponadbranżową kooperację, proponować i realizować inicjatywy w skali wykraczającej poza jedną firmę. To jest wyzwanie dla nas wszystkich na 2012 rok.

(za: bochniarz.pl)

Ostatnio zmienianyśroda, 28 grudzień 2011 09:13

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.